Jak modlić się, gdy czuję się niewidzialny, jakby nikt naprawdę mnie nie widział?
Powiedz to dokładnie tak: nikt mnie nie widzi, i to boli. Nie porządkuj tego najpierw we wdzięczność. Ból bycia niedostrzeganym jest realny, a nazwanie go Bogu nie jest skargą, lecz szczerością. Potem pozwól, by jedno dawne twierdzenie było prawdą nawet w wątpieniu: że jesteś znany, ze szczegółami, przez Tego, którego twoja powierzchnia nie zwiodła i który nie odwrócił wzroku. Proś nie o to, by wszyscy cię zauważyli, lecz by przez chwilę poczuć się widzianym przez Jednego.
Sama myśl psalmu jest taka, że Bóg jest jodea — Ten, który zna: nie odległy obserwator, lecz poznanie tak bliskie, że policzyło twoje siadanie i wstawanie, zanim rzekłeś słowo.
Ze źródeł „Panie, przenikasz i znasz mnie” — Psalm 139